Zakładanie i utrzymanie akwarium

Nie pozwól, żeby doradzał Ci przy akwarium ktoś, kogo akwarium nigdy nie widziałeś.

Jak utrzymać akwarium?

Rybki i roślinki potrzebują zasadniczo następujących elementów:

  1. wody o odpowiednich parametrach chemicznych i jakości,
  2. pożywienia (roślinki nawozów),
  3. tlenu (roślinki dwutlenku węgla),
  4. światła.

Zatem po kolei:

  1. Zwierzęta wodne żyją w wodzie i wszystko, co w niej robią, w niej pozostaje, a co potrzebują, muszą z niej pozyskać.
  2. Zwierzęta oddychają tlenem i wydalają przy tym dwutlenek węgla. Ryby zjadając różne pokarmy, wydalają do wody prekursory nawozów (mocznik związki fosforu itp.), z których bakterie produkują proste związki azotowe i fosforany.
  3. Wyżej wymienione produkty bakterii i dwutlenek węgla przy użyciu światła w wyniku fotosyntezy przyczynie się do wzrostu roślin i produkcji niezbędnego dla zwierząt tlenu. Przy okazji systematycznie zużywane są inne pierwiastki chemiczne rozpuszczone w wodzie.
  4. Upraszczając w zdrowym akwarium cykl 1-3 się zamyka i wszyscy żyją długo i szczęśliwie.

Wodzie w zasadzie trzeba poświęcić osobny rozdział, ale żeby nie przedłużać, napiszę:

  1. woda musi mieć odpowiednią temperaturę,
  2. pH,
  3. twardość,
  4. nie zawierać nadmiernych ilości szkodliwych związków chemicznych i pierwiastków takich jak np. metale ciężkie,
  5. nie zawierać zawiesin, czy to organicznych, czy nieorganicznych.

Żeby to osiągnąć, akwaryści stosują różnorodną filtrację.

Filtr kanistrowy W naturze procesy oczyszczania się wody następują samo­czynnie i nie wymagają zwykle in­terwencji człowieka niestety akwaria są dużo mniejsze od zbiorników naturalnych. Utrzyma­nie kla­rownej i zdrowej wody w akwarium początkującym akwa­rystom często wydaje się sztuką nad sztu­kami, wspomagają się oni różnymi doradzonymi im przez sklepikarzy miksturami (zwy­kle odkażal­nikami), co prowadzi w efekcie do eskalacji zmętnie­nia i drastycznego pogorszenia warunków by­towych w akwa­rium, a co za tym idzie akcji wiecznego wymieniania wody i pa­dłych zwierząt. (W zasadzie z punktu widzenia sprzedawcy jest to zjawisko pozytywne, chodzi wszak o sprzedanie jak najwięk­szej ilości towaru, jakim są tu zwierzęta). Zauważyłem ostatnimi czasy, że w niektórych sklepach wzrosła świadomość sprzedaw­ców i zaczynają stosować bardziej długoterminową strate­gię sprzedaży dbając o fachowość porad i proponują ewentualnie na problemy z mętną wodą popra­wę filtracji i preparaty zaszczepia­jące w filtrze i samym akwarium pożyteczne bakterie.

Postaram się pokazać pewne podstawy dobrego filtrowania wody w akwarium. Filtry dzieli­my zasadniczo na dwie grupy fil­try mechaniczne i filtry biologiczne, a niektórzy dodają do tej kla­syfikacji jeszcze filtry chemiczne. Oczywiście wiele z zastoso­wanych filtrów może spełniać lepiej lub gorzej dwie, a nawet wszystkie funkcje jednocześnie. Za­sadniczo wszystkie te rodzaje filtrów różnią się od siebie rodzajem wkładów filtrujących i sposo­bem eksploatacji.

Filtry mechaniczne charakteryzują się zwykle dosyć dużym przepływem, służą do usuwania zmętnienia mechanicznego pochodzącego z np. niedopłukanego materiału użytego jako podłoże, resztek pofragmentowanego pokarmu, itp. Zwykle tego typu filtry czyści się pod silnym strumie­niem wody z kranu, tak by wypłukać wszystkie zebrane zanieczyszczenia, często nawet stosuje się gorącą wodę, której nie wolno stosować do czyszczenia innych rodzajów filtrów. Filtry mechanicz­ne, ze względu na duży przepływ, są często używane do napowietrzania przez wywoływanie ruchu wody. Jeśli filtr mechaniczny ma jednocześnie napowietrzać akwarium należy zadbać by wypływa­jąca z niego woda robiła możliwie duży ruch na powierzchni akwarium. Często przy wylotach tego typu filtrów dla polepszenia ich własności napowietrzających instaluje się dyszę Venturiego. Jako wkłady w takich filtrach stosuje się różnego rodzaju gąbki lub watę perlonową. Stosowanie takiego filtra jako jedynego napowietrzacza ma poważną wadę, gdyż w miarę zapełniania się takiego filtra spada przepływ wody i może się zdarzyć, że filtr będący wieczorem wzorowym przykładem napo­wietrzania, rano może ledwie sączyć wodę z wiadomym skutkiem dla obsady.

Jako filtry mechaniczne stosuje się najczęściej filtry turbinowe. Filtry takie przy właściwej eksploatacji, często również stają się po jakimś czasie filtrami biologicznymi. Filtr mechaniczny służy do szybkiego usuwania zanieczyszczeń mechanicznych składających się z wszelkiego rodzaju drobnych zawiesin. W filtrze mechanicznym również osadzają się po jakimś czasie bakterie rozkła­dające zanieczyszczenia, jednak sposób jego eksploatacji (zwłaszcza częste gruntowne czyszczenie) wyklucza stosowanie filtra mechanicznego jako efektywnego filtra biologicznego.

W filtrach biologicznych zachodzi oczywiście również filtracja mechaniczna, zanieczyszcze­nia osadzają się na wkładzie (wkładach) filtra, jednak w filtrze rozwijają się różne pożyteczne ga­tunki bakterii, które rozkładają zanieczyszczenia, bakterie usuwają z wody szkodliwe związki azotu i przyczyniają się do stabilizacji środowiska w akwarium. Końcowym produktem przemian azotu w dobrze działającym filtrze biologicznym są stosunkowo mało szkodliwe dla ryb azotany. Usuwa się je poprzez regularne podmiany około 10-20% wody w akwarium, niektóre gatunki ryb wymagają większych podmian. Przy tej okazji dostarcza się również do akwarium ze świeżą wodą mikroele­menty. Innym sposobem na usuwanie azotanów jest uruchomie­nie i używanie denitratora, zrobienie filtra glonowego lub hydro­poniki, o których napiszę w dalszej części tekstu. Rośliny wchła­niają azotany, obniżając w ten sposób ich stężenie w akwarium. Niestety zbyt wysokie stężenie azotanów powoduje zahamowanie wzrostu roślin, a co za tym idzie ograniczenie ich dobroczynnego wpływu na środowisko akwarium. W akwariach z bujnym poro­stem roślin azotany są zwykle na bardzo ni­skim lub wręcz niewy­krywalnym poziomie.

Dobrze działający filtr biologiczny jest najlepszym sposo­bem na wszelkiego rodzaju zmęt­nienia wywołane przez pierwot­niaki, bakterie i glony. Podstawą dobrego działania filtra biologicz­nego jest duża powierzchnia materiału filtrującego, na który­mi osiedlają się pożyteczne bakterie. Zaś podstawowym zada­niem akwarysty jest ochrona osiadłych na filtrze bakterii przed zniszcze­niem przez gwałtowną zmianę warunków bytowania przez np. brak przepływu wody, przez leki lub środ­ki dezynfeku­jące dodane przez akwarystę, czy przez wypłukanie filtra pod bie­żącą lub co gor­sza gorącą wodą. W ten sposób jednym zdaniem napisałem czego nie wolno robić filtrowi biolo­gicznemu. Mate­riał filtrujący, w takim filtrze, płuczemy dla przywrócenia prze­pływu, w wo­dzie ściągnię­tej z akwarium. W ten sposób nie zabijamy bakterii w nim żyjących.

Dla szybkiego uruchomienia filtra biologicznego stosuje się kilka metod:

  • zaszczepienie materiału filtra odpowiednią pożywką i bakteriami, zakupionymi w sklepie,
  • włożenie pojedynczego wkładu z już działającego filtra biologicznego ze zdrowego akwa­rium lub wypłukanie takiego wkładu do akwarium i włączenie nowego filtra, aby osadziły się na nim bakterie ze starych wkładów
  • dodanie dużej ilości wody i pewnej ilości podłoża z już działającego stabilnego akwarium,
  • odczekanie 2–3 tygodni z pracującym cały czas filtrem od założenia akwarium, by ustabili­zował się cykl azotu w akwarium. W takim akwarium powinny już rosnąć rośliny oraz przebywać np. ślimaki lub kilka karmionych z umiarem odpornych rybek.

Filtry muszą w akwarium pracować całą dobę, siedem dni w tygodniu, bez żadnych niepo­trzebnych przerw. Niektórzy akwaryści zatrzymują filtrację na czas karmienia ryb. Zatrzymanie pracy filtra na dłużej niż ok. 2 godziny, może doprowadzić do zabicia bakterii tlenowych żyjących w filtrze i sprawić, że woda, która wypłynie z filtra po takim postoju, będzie niebezpieczna dla zdrowia i życia zwierząt żyjących w akwarium. Filtr, który nie pracował dłużej niż 2 godziny, wy­maga gruntownego wypłukania i zaszczepienia bakteriami na nowo. Im wyższa temperatura tym szybciej umiera filtr.

Filtry gąbkowe typu Delfin napędzane brzęczykiem charakteryzują się stosunkowo wolnym przepływem i niewielką wydajnością, jednak odpowiednio dobrana gąbka i przepływ czynią z nich idealne filtry biologiczne i mechaniczne do akwarium z małym narybkiem wielu gatunków ryb. Nie powodują tak silnego ruchu wody jak np. filtry turbinowe, co przyczynia się do dużej przeżywalno­ści słabego i delikatnego jeszcze narybku. Z tej grupy filtrów preferuję, te do zbudowania których zastosowano odpowiednio ukształtowane rurki szklane lub plastikowe.

Wewnętrzne filtry turbinowe zbudowane w oparciu o głowicę zawierającą turbinę o dosyć dużej wydajności. Ich wydajność zawiera się między 100 l/h do prawie 1000 l/h i więcej. Najprost­sze modele mają koszyk wypełniony materiałem typu gąbka lub wata perlonowa i służą jako dobre filtry mechaniczne wyłapując z wody zawiesiny. Modele bardziej zaawansowane mogą być wypo­sażone w kosze do których można włożyć inne materiały. Same głowice od filtrów tego typu są czę­sto stosowane do napędu filtrów dennych lub filtrów zewnętrznych budowanych przez akwarystów z zacięciem do majsterkowania.

Filtr denny to filtr w którym akwarysta ułożył podłoże na specjalnym ruszcie i wymusza przepływ wody przez podłoże. Są dwie możliwości przepływu czyli od góry do dołu albo woda jest wtłaczana pod podłoże i wypływa do góry. Zaletą tego typu filtra jest eliminacja stref beztlenowych w podłożu zatem ryzyko wytwarzania trującego siarkowodoru przez podłoże spada praktycznie do zera, utrzymywanie stosunkowo wysokiej temperatury podłoża co lubią rośliny tropikalne. Kolejną zaletą jest dostarczanie składników odżywczych bezpośrednio do korzeni roślin, chociaż większość roślin wodnych pobiera składniki pokarmowe przez liście to tymi dostarczonymi do korzeni też nie pogardzą. Skoro tego typu filtracja jest taka dobra czemu mało akwarystów jej używa. Przy zakła­daniu akwarium trzeba od razu założyć wspomnianą konstrukcję rusztu, podłoże musi mieć odpo­wiednią granulacje, choćby po to by nie było przeciągane przez ruszt i nie blokowało później prze­pływu wody, zdarza się zapełnienie podłoża odchodami ryb i resztkami organicznymi i filtr przesta­je działać. Krótko mówiąc filtr ten jest kłopotliwy w eksploatacji. W obecnym zbiorniku chciałem uruchomić tego typu filtrację, ale gdzieś mi się zapodział ruszt i filtra dennego w moim aktualnym akwarium nie ma.

Filtry zewnętrzne napędzane brzęczykiem obecnie już nie są praktycznie stosowane i zostały wyparte przez inne rodzaje filtrów. Filtry te charakteryzowały się możliwością dobierania różnych warstw filtracyjnych w zależności od potrzeb i pomysłowości akwarysty i były wygodne w obsłu­dze ale nadzwyczaj wrażliwe na stłuczenie:-). Współczesnym odpowiednikiem są filtry przelewo­we, w których elementem napędowym jest niewielka turbinka, nie różniące się praktycznie łatwo­ścią wymiany wkładów od swych napędzanych powietrzem przodków. Filtry takie osobiście pole­cam jako filtry do doraźnej filtracji np. przy pomocy węgla lub innych stosowanych doraźnie wkła­dów o krótkotrwałym działaniu. Wadą tych filtrów jest niezbyt duża pojemność części przeznaczo­nej na złoże i możliwość przelania się filtra w przypadku awarii. Mi kiedyś z filtra tego typu wypły­nęło na podłogę 10 l wody. Gąbka włożona jako stały wkład wypięła się z zatrzasków i wypłynęła. Wskutek podsiąkania, zanim się zorientowałem miałem całkiem sporą kałużę na podłodze.

Filtry przelewowe, współczesne konstrukcje są bezpośrednimi potomkami filtrów zewnętrz­nych napędzanych brzęczykiem. Łączą w sobie wygodę i łatwość obsługi z wydajnością współcze­snych filtrów turbinowych. Można je wypełniać praktycznie każdym rodzajem wkładów filtrują­cych. Mają dobry stosunek ceny do funkcjonalności i są stosunkowo ciche. Ich podstawową wadą jest stosunkowo mała pojemność komory filtra, która ogranicza nieco ich zastosowania oraz ko­nieczność montażu na ściance zbiornika co bywa jednak często zaletą, bo do zbiornika sięga tylko rurka wyciągająca nieczystości. Którą łatwo zamaskować. Pamiętać trzeba, że w razie awarii taki filtr potrafi zalać w pewnych warunkach mieszkanie.

Filtry kanistrowe, to urządzenia najdroższe z omówionych, ale jednocześnie wyposażone w cały szereg usprawnień, np. wbudowana grzałka, skuteczny filtr UV i najbardziej uniwersalne. Wśród tych filtrów wyróżnia się jeszcze dodatkowo szereg odmian, których tutaj już nie omówię. Duża pojemność komory filtra umożliwia bezproblemowe łączenie różnych rodzajów materiałów filtracyjnych i efektywną filtrację mechaniczną i biologiczną. Wszyscy liczący się producenci sprzętu mają w swojej ofercie tego typu filtry. Wybierając filtr należy mieć na uwadze oprócz po­jemności zbiornika, jaki ma zostać przez niego obsłużony, również możliwość nabycia części zapa­sowych takich, jak uszczelki, części głowic, itp., gwarancję oraz opinię jaką ma producent i dany model filtra, lepiej czasami wydać trochę więcej pieniędzy ale mieć filtr na lata i święty spokój w razie konieczności naprawy, niż „zaoszczędzić”. Niestety ceny dobrych markowych filtrów kani­strowych zaczynają się zwykle od kilkuset zł w górę. Pozytywnym wyjątkiem pod względem Ceny są filtry kanistrowe naszego krajowego producenta firmy AquaEl, które konkurują ceną z wyrobami z dalekiego wschodu, ale mają zdecydowanie lepszą opinię. Drugą wadą filtrów kanistrowych, oprócz ceny jest bardziej kłopotliwa niż w przypadku filtrów przelewowych obsługa podczas eks­ploatacji i większe ryzyko zalania mieszkania na wypadek awarii. Filtry przelewowe też potrafią za­lać mieszkanie (filtr ze zdjęcia został eksmitowany z domu gdy puściła w nim uszczelka podczas chwilowego wyłączenia prądu i zalał panele, po naprawie wróci ale co narozrabiał to narozrabiał). Filtry te w zasadzie najlepiej sprawdzają się jako filtry biologiczne. Dlatego wypełnia się je wkłada­mi o dobrze rozwiniętej powierzchni na której mogą osiedlić się pożyteczne bakterie.

W swoich akwariach używałem różne filtry tego rodzaju: Fluwal 104 firmy Hagen i Hydor Prime 20, JBL CrystalProfi e-901, starego Eheim 2013, a obecnie używam AquaEl Ultra 1200 i Aquael Ultramax 2000. Oba są wypełnione ceramiką i pełnią rolę filtrów biolo­gicznych. Na wlotach tych filtrów umieszczam gąbkę, która nie pozwala na wciąganie narybku i młodych krewetek do środka i stanowi często czyszczony prefiltr mechaniczny.

Filtry chemiczne zmieniają znacząco parametry wody i wkłady do nich odpowiednio dobiera się w miarę potrzeb. Aby podnieść zawartość wapnia w wodzie, akwaryści często stosują jako złoże filtracyjne żwirek koralowy lub tłuczeń wapienny. Aby podnieść ilość garbników i obniżyć pH czę­sto w filtrze umieszcza się odpowiednio spreparowane złoża z torfu, szyszki olszy czarnej. Z kolei złoże składające się z węgla aktywnego pochłania wiele leków i niektóre wielkocząsteczkowe związki organiczne. Filtry wypełnione wymieniaczem jonowym lub zeolitem, kompleksowo wpły­wają na skład chemiczny wody. Wszystkie te materiały mają bardzo rozwiniętą powierzchnię, która dodatkowo może stanowić niezły materiał służący filtracji biologicznej.

Sump, to najlepszy i najwydajniejszy sposób filtracji w zbiorniku zarówno słodkowodnym jak i morskim. Tego typu filtry budują sami akwaryści dopasowując je do swoich potrzeb. Niestety stosowanie tego typu filtracji wiąże się z kłopotliwym stosowaniem przelewów, wierceniem dziur w dnie zbiornika, koniecznością budowy tzw. komina w akwarium głównym dlatego w akwarium do­mowym raczej nie spotkamy się z tego rodzaju filtrem. Ale za to zyskujemy ogromną powierzchnię filtracyjną, możliwość kontrolowania filtracji na każdym jej etapie.

W poszczególnych przegrodach sumpa umieszcza się różne materiały służące do filtracji wody. Czasem w jednej z komór urządza się tzw. filtr glonowy (lub roślinny) oświetlając ją silnym światłem i obsadzając odpowiednią szybko rosnącą roślinnością. W przypadku akwarium morskie­go są to najczęściej szybko rosnące makroglony z rodzaju Caulerpa lub „spagetti”. Zaletą sumpa jest możliwość ukrycia grzałek poza zbiornikiem głównym, które poza znaczeniem estetycznym może również znacząco podnieść bezpieczeństwo zbiornika i ograniczyć prawdopodobieństwo po­rażenia prądem elektrycznym, są ryby mogące zniszczyć niezabezpieczoną grzałkę, Akwaryści two­rzą na swoje potrzeby również filtry o specjalnym przeznaczeniu takie jak denitratory, filtry glono­we, filtry roślinne, hydroponiczne itp.

Oprócz filtrów, typu sump, akwaryści budują inne filtry dostosowane do swoich potrzeb. Po­staram się omówić tutaj zastosowania, budowę i zasadę działania tego rodzaju filtrów.

Panele filtracyjne wbudowywane w akwarium, mogą być własnymi konstrukcjami akwarysty lub konstrukcjami firmowymi. Kilku krajowych producentów proponuje tego typu produkt do akwariów morskich, ale z powodzeniem może on być stosowany w akwarium słodkowodnym. Sta­nowią one zazwyczaj namiastkę filtrów typu „sump”.

Znane są mi konstrukcje filtrów tego typu bez przelewu, jednak osobiście uważam, że tego typu konstrukcje są zawodne w przypadku wyłączenia prądu. Podtrzymanie działania pompy napę­dzającej tego typu filtr przy pomocy UPS‑a może w przypadku słabego urządzenia podtrzymujące­go lub długotrwałego braku prądu być niebezpieczne.

Odpieniacz białek to filtr w którym ogromna ilość bardzo drobnych bąbelków powietrza sty­kając się z wodą powoduje nie tylko lepsze natlenienie wody, ale i wybicie z niej wielkocząsteczko­wych związków organicznych (białek) w postaci piany. Zasadniczo odpieniacz  działa skutecznie tylko w akwarium w którym jest odpowiednio wysokie zasolenie.

Wkłady filtrujące.

Wkłady filtrujące by spełniać swoją rolę nie mogą wprowadzać do wody substancji szkodli­wych ani tym bardziej ulegać rozkładowi. Miałem kiedyś gąbkę do filtra na której producent napi­sał, że jest nasączona substancjami bakteriobójczymi (nie podobało mi się to bo filtr miał pełnić rolę filtra biologicznego, ale nie było innych gąbek tej wielkości w sklepie a ja koniecznie potrzebo­wałem gąbkę), po 2 tygodniach zauważyłem dziwną, trwałą pianę na powierzchni wody w akwa­rium. Po 3 tygodniach szukając przyczyny tego zjawiska (pierwotnie myślałem, że to wina karmie­nia bogatego w białko) odkryłem, że gąbka z filtra zaczęła gnić, podmiana wody i wywalenie gąbki rozwiązało problem ale zaufanie do pewnej wiodącej krajowej firmy produkującej pokarmy oraz akcesoria ostatecznie legło w gruzach.

Piasek, żwir – poza filtrami dennymi i fluidyzacyjnymi jako wkład współcześnie nie ma już praktycznego zastosowania.

Wata perlonowa – dobra do filtrów mechanicznych i jako prefiltr w filtrach biologicznych, łatwo i szybko się zapycha, ograniczając przy tym mocno przepływ.

Gąbka – dobre własności jako filtr mechaniczny, przepuszcza w zależności od rodzaju tylko najdrobniejsze zanieczyszczenia, a odpowiednio dobrana i używana może służyć jako dobry filtr  mechaniczny i biologiczny. Znam akwarystów, którzy całą filtrację opierają wyłącznie na filtrach gąbkowych i mają dobre efekty.

Węgiel aktywny – dobry do usuwania leków z wody, niestety nie potrafi wychwycić wszyst­kich rodzajów związków jakie się rozpuszczają w wodzie, a które mogą być szkodliwe, nie może być zbyt długo stosowany, łatwo się zapycha po jakimś czasie uwalnia pochłonięte związki do wody. Generalnie nie należy stosować jednego wkładu dłużej niż dwa tygodnie. Może w pewnych sytuacjach uwalniać fosforany do wody.

Torf – obniża pH i twardość węglanową wody, uwalnia związki humusowe ma stosunkowo dużą powierzchnię filtracyjną. Nie zaleca się stosowania torfu w bardzo twardej wodzie, gdyż w ta­kiej wodzie wytrącają się kłaczki humianów wapnia i magnezu, które oblepiają między innymi skrzela ryb. Torf jest wkładem silnie zmieniającym własności fizyczne i chemiczne wody. Silnie zmienia barwę wody, przezroczystość, wprowadza do niej garbniki, obniża pH i może obniżać twar­dość węglanową.

Ceramiki – wszelkiego rodzaju substancje o bardzo rozwiniętej powierzchni są doskonałym materiałem do wypełniania filtrów mających służyć głównie do filtracji biologicznej. Kiedyś uży­wałem przepłukanego keramzytu nabytego w sklepie ogrodniczym po 2,50 PLN za worek, taniej jest tylko w składach budowlanych. Niestety ten keramzyt utwardzał mi wodę, co przy pielęgnicz­kach i neonach było niedopuszczalne. Fajne ceramiki można nabyć również w sklepach zoologicz­nych. Nie dajmy się zwariować deklarowaną powierzchnią czynną sprzedawanych ceramik. Czasa­mi wykonując kilka prostych obliczeń można twierdzić, że wielkość otworków w ceramice jest zbyt mała aby mogły je skolonizować jakiekolwiek bakterie albo producent mija się z prawdą podając powierzchnię czynną ceramiki. Zasadniczo ceramiki nie wpływają na chemię wody, ale warto to, jak w przypadku keramzytu sprawdzić przy otwarciu każdego opakowania.

Grys koralowy – podnosi pH i twardość wody ma zastosowanie w akwariach morskich i w akwariach gdzie potrzebna jest twarda i zasadowa woda. Grys ma silnie rozwiniętą powierzchnię, na której również mogą osadzać się bakterie denitryfikacyjne. Żwir koralowy w filtrze może stać się również źródłem wapnia w wodzie, ale również może w sposób niekontrolowany uwalniać fos­forany, co w akwariach morskich jest z kolei zjawiskiem bardzo niekorzystnym.

Lawa wulkaniczna – bywa używana jako podłoże dla roślin, ma dobrze rozwiniętą po­wierzchnię, zatem również świetnie nadaje się do filtracji. Może wpływać na chemię wody, zatem i tu wskazany jest test z wodą RO, przez zbadanie przewodnictwa, pH i twardości po upływie doby. Użycie drobnej lawy jako podłoża poprawia wydajność filtracji biologicznej w podłożu.

Różnego rodzaju wymieniacze jonowe, zeolity – Zmieniają chemię wody, wymagają regene­racji lub wymiany po zużyciu. Usuwają z wody niepożądane z punktu widzenia akwarysty substan­cje i wprowadzają w ich miejsce substancje nieszkodliwe lub wręcz pożądane dla ryb i roślin. Ich zastosowanie musi być poprzedzone wnikliwą analizą potrzeb i możliwości zastosowania, gdyż są to środki działające dosyć radykalnie i zwykle kosztowne. Część z wspomnianych substancji wpły­wa na pH i twardość wody. Niektóre z tych substancji dają się regenerować w warunkach domo­wych, zwykle wspomina o tym instrukcja od producenta albo użytkownicy forów. Są to typowe wkłady chemiczne, które należy wymieniać lub usuwać zgodnie z instrukcją po osiągnięciu zamie­rzonego celu. W naszym kraju producentem dobrych wymieniaczy jonowych jest firma Zoolek, a zeolity produkuje np. firma MHK. Oczywiście są na rynku również inne produkty, innych firm, warte uwagi.

Podmiany wody.

Często pytają mnie ludzie „A jak robisz, żeby woda nie śmierdziała?”. Faktycznie sama filtracja może nie wystarczyć, gdyż mogą się w akwarium kumulować szkodliwe związki, których filtry nie są w stanie wychwycić. Niektóre osoby wręcz sugerują, że wodę w akwarium trzeba wymieniać. To nieprawda.

W moim akwarium spuszczam, około 1/4 do 1/3 ilości wody na tydzień i dolewam świeżej wody. Proces ten akwaryści nazywają podmianą wody. Często przy okazji odmula się podłoże. Ilość i częstotliwość podmian zależy od obsady, filtracji i pojemności akwarium. Solidna podmiana wody często potrafi sprowokować terło niektórych gatunków.

Podmiana wody usuwa z akwarium przede wszystkim azotany i fosforany, których nadmiar w zbiorniku może być szkodliwy dla ryb, jak i roślin w akwarium.  Warto jednak wspomnieć, że nadmierne podmiany mogą zakłócić tworzącą się równowagę biologiczną i spowodować ponowne dojrzewanie zbiornika. Poza tym gwałtowne zmiany parametrów mieszkańców akwarium.

Karmienie.

„Jestem, tym co zjem.”

Wszystkie zwierzęta są cudzożywne, a więc muszą coś jeść. Podawany pokarm trzeba dosto­sować indywidualnie do potrzeb każdego mieszkańca akwarium. Coś, co będzie przysmakiem dla bocji wspaniałej, zostanie zignorowane przez zbrojniki, a dla innych zwierząt może okazać się wręcz szkodliwe Pokarmy można podzielić na 3 zasadnicze grupy:

  1. pokarmy pochodzenia zwierzęcego,
  2. pokarmy pochodzenia roślinnego.

Osobiście jestem zwolennikiem karmienia ryb pokarmami pochodzenia naturalnego, powsta­łymi z organizmów, które zamieszkują środowisko wodne, w szczególności żywymi zwierzętami wodnymi. Tego typu karmienie budzi ciągle szereg kontrowersji, wśród adeptów akwarystyki, gdyż jak twierdzi wielu z nich grozi zawleczeniem do akwarium chorób i szkodników występujących w naturze. Osobiście uważam, to zagrożenie za mocno przesadzone, moje ryby karmione pokarmami żywymi i mrożonymi prawidłowo się rozwijają, ochoczo przystępują do tarła, a często nawet udaje mi się wyprowadzić młode. Nie wyobrażam sobie w ogóle wykarmienia narybku bez użycia pokar­mu żywego. ryba, trzymana we właściwych warunkach i prawidłowo żywiona jest zwykle odporna na patogeny jakie mogą zostać przywleczone z żywym pokarmem, a w przypadku zachorowania le­piej znosi leczenie. Twierdzenie, że karmiąc wyłącznie pokarmami sztucznymi unika się przywle­czenia patogenów do akwarium jest w dużej mierze prawdziwe, jednak hodowanie rybek w całkiem sterylnych warunkach powoduje osłabienie ich systemu immunologicznego, a nie da się np. całko­wicie wyeliminować przywleczenia choroby np. z roślinami (przecież nie da się ich wygotować w autoklawie), ani ze świeżo wprowadzanymi zwierzętami, nawet po najdłuższej kwarantannie. Z drugiej strony gdy rozdajemy przychówek z całkowicie sterylnych warunków, będzie on nieodpor­ny na patogeny zastane w nowym zbiorniku i naszą opinię osób uczciwych znających się na rzeczy licho weźmie, bo ryby od nas chorują, a przecież nie o to chodzi.

Pokarm naturalny żywy ma jedną zasadniczą wadę w naszych warunkach klimatycznych jest dostępny okresowo. Zimą jego dostępność drastycznie spada.

Wielu akwarystów nad pokarmy żywe przedkłada pokarmy mrożone lub preparowane, twier­dząc, że dzięki temu nie zawloką do akwarium żadnych pasożytów. Sam również chętnie stosuję te rodzaje pokarmu z uwagi na wygodę i dostępność o każdej porze roku.

W warunkach naturalnych zwierzęta wodne czasami żywią się pokarmami pochodzenia lądo­wego i nie chodzi mi o piranie pożerające jakieś nieszczęsne zwierzę, a o przypadki żywienia się owocami i bezkręgowcami spadającymi np. z drzew, też można bez problemu znaleźć,  ewentualnie przelatującymi nad wodą owadami. Dlatego warto też urozmaicać swoim podopiecznym karmienie również tego typu pokarmami.

Pokarmy pochodzenia zwierzęcego:

Żywe:

Pierwotniaki – najczęściej pantofelki hodowane na pożywce z siana, suszonej skórki banana, marchwi, buraków. Hodowlę nastawia się zalewając w słoju kawałek pożywki, napowietrza się i pobiera się pipetą pierwotniaki w zależności od potrzeb. Często stosuje się jako pierwszy pokarm dla bardzo drobnego narybku np. ryb łaźcowatych i tęczanek. Można nabyć w handlu gotowe su­szone kultury pierwotniaków wraz z pożywką o nazwie Protogen. Świetnie sprawdza się przy od­chowie bardzo drobnego narybku.

Wrotki – można hodować podobnie jak pierwotniaki, ale lepiej znaleźć niewielki zbiorniczek wodny, w którym występują one masowo. Łapie się je za pomocą bardzo gęstej siatki. Stosuje się również jako pokarm dla drobnego narybku, kolega wychowywał na nich brzanki sumatrzańskie i brokatowe, ja używałem ich do wykarmienia narybku ryb labiryntowych i jako kolejny pokarm dla ryb karmionych pierwotniakami.

PokarmyNicienie „mikro” – Po zdobyciu od innego hodowcy porcji zarodowej należy przygotować pożywkę (rozgotowane w mleku płatki owsiane), rozłożyć ją na dnie pojemnika warstwą ok. 2 cm, (jeszcze lepiej jest założyć kilka takich hodowli), po ostygnięciu powstałą papkę skazić „starą ho­dowlą” zawierającą żywe nicienie, przykryć tak, aby zabezpieczyć hodowlę przed muszką owoco­wą, ale umożliwić swobodną wymianę gazową z otoczeniem, trzymać w temperaturze pokojowej, do karmienia używać nicieni zbieranych pędzelkiem ze ścianek naczynia hodowlanego.

Prawidłowo prowadzona hodowla nie wydziela żadnych nieprzyjemnych zapachów. W przy­padku pojawienia się pleśni, czym prędzej założyć nową hodowlę. Hodowla powinna mieć droż­dżowy zapach, zmiana zapachu świadczy o zestarzeniu się i konieczności zmiany pożywki. Jest to doskonały drobny pokarm dla narybku, gdy miałem kłopoty z uzyskaniem pierwotniaków, zastoso­wałem go do wykarmienia między innymi młodych prętników karłowatych (Colisa lalia syn. Tri­chogaster lalius), które rosną na tym pokarmie jak na drożdżach.

Larwy solowca – kupuje się jaja w sklepie, zalewa solanką, łyżka soli bez jodu na litr wody, napowietrza i w 24oC dostaje się następnego dnia małe larwy. Tak jest w teorii, ale niestety życie jest pełne niespodzianek jaja solowca (Artemia salina) kupione w sklepie czasem się nie wylęgają. Pomaga w wylęgu dodanie nieco sody oczyszczonej i wody utlenionej do zakładanej hodowli. Krót­ko, do karmienia najczęściej stosuje się świeżo wylęgnięte larwy, mające najwięcej wartości od­żywczych. Warto kupować jaja enkapsulowane, pozbawione ochronnych otoczek, które pozostają po wylęgu i dostając się wraz z pokarmem, do zbiornika z narybkiem, mogą powodować jego śmierć.

Oczliki i rozwielitki – można łowić je w czystych zbiornikach wodnych. Zanim przystąpi się do połowu należy sprawdzić, czy w zbiorniku nie pływają martwe lub ewidentnie chore ryby. Na­upliusy oczlików nadają się do karmienia narybku większości gatunków ryb. Często wręcz są nie­zbędne do odchowania młodych niektórych gatunków rybek (np. przezroczki (Parambassis ran­ga)). Wymienione skorupiaki występują często masowo, tworząc zwarte kłęby łatwe do odłowienia przy pomocy gęstej siatki. Pokarm ten jest często prawie dokładnym odpowiednikiem tego, co je­dzą niektóre ryby w naturze. Wadą tego rodzaju żywienia jest możliwość przywleczenia z pokar­mem, szkodników i chorób ze zbiornika naturalnego. Z drugiej zaś strony ryba dobrze odżywiona i utrzymywana we właściwych warunkach jest odporna i nie łapie byle czego. Nadmiar złapanego planktonu można suszyć (nie polecam) lub zamrażać (polecam) i skarmiać zimą, kiedy pojawiają się trudności w jego zdobyciu. Taki sposób pozyskania mrożonego planktonu ma dwie zalety, pra­wie nic nie kosztuje i wie się, co się podaje rybom (cały proces produkcji i przechowywania był przez nas kontrolowany). Mrożąc pokarm we własnym zakresie pamiętamy o tym, że należy zamra­żać pokarm gdy jest jeszcze żywy oraz że po zamrożeniu rozmraża się go dopiero podczas skarmia­nia. Pokarm raz rozmrożony musi zostać skarmiony lub wyrzucony! Kiedyś utrzymywałem stadko Pyszczaków złocistych (Melanochromis auratus) żywiąc wyłącznie planktonem i pokarmami ro­ślinnymi (między innymi glonami i wgłębką). Ryby miały się dobrze, o czym niewątpliwie świad­czyło ich regularne rozmnażanie się.

Mimo ryzyka jakie niesie podawanie pokarmu żywego, uważam, że jest to najlepszy i najbar­dziej zdrowy dla ryb sposób karmienia. Wielokrotnie przekonałem się o tym obserwując wyzdro­wienie ewidentnie chorych rybek, po zmianie diety na pożywny pokarm żywy mimo że nie poda­wałem, żadnych innych środków leczniczych.

Szklarki, larwy komara, ochotki – występują często masowo w różnych zbiornikach wod­nych, szklarki raczej w wodzie czystej, pozostałe niekoniecznie, co prawda tylko komary gryzą, ale należy uważać by nie przekarmiać nimi ryb, bo nadmiar może wylecieć z akwarium, bzyczeć i gryźć po nocach. Nadmiar złowionej karmy można również mrozić. Larwy komara są często nie­zbędnym składnikiem diety tarlaków niektórych gatunków ryb, gdyż dostarczają niezbędnych hor­monów potrzebnych tarlakom do prawidłowego wytworzenia gamet. Uwaga karmiąc larwami ko­mara można doprowadzić do otłuszczenia się ryb. Żywych szklarek nie wolno podawać do akwa­rium z małym narybkiem, gdyż są drapieżne. Czerwona larwa komara inaczej ochotka, podobnie jak tubifeks zasiedla dno zbiorników wodnych, dobrze się czuje w zanieczyszczonych ciekach, gdzie nie ma naturalnych wrogów w postaci ryb. Niestety podobnie jak tubifeks może być źródłem pasożytów nękających nasze ryby. Nie zaleca się tego pokarmu obecnie nawet w formie mrożonej. Co innego gdy znajdziemy własne źródło i pozyskujemy ten rodzaj pokarmu samodzielnie.
Nicienie micro
Drozofile (muszki owocowe) – Można je rozmnażać w butelce po mleku, na pożywce z prze­tartych jabłek lub jakichkolwiek owoców lub warzyw. Porcję zarodową można nabyć na dwa sposo­by. Zrobić pożywkę wystawić na świeże powietrze i za dwa dni można zamykać butelkę gazą. Póź­niej do odłowu dorosłych wystarczy wykorzystać fakt, że muszki lecą do światła. Drugi sposób wy­maga udania się do laboratorium, gdzie są prowadzone badania genetyczne. Można tam dostać for­my bezskrzydłe, które nie będą nam uciekać na pokoje. Muszki są rewelacyjnym uzupełnieniem po­karmu dla ryb potrzebujących dodatku owadów w diecie.

Muchy i larwy much – Łatwo je zwabić do rozkładającego się kawałka mięsa latem. Ten spo­sób polecam osobom mieszkającym w domku jednorodzinnym, i mogącym wynieść przynętę poza mieszkanie, gdyż w przeciwnym wypadku atmosfera w domu może być nieznośna. Dorosłe muchy składają jaja na psującym się mięsie, a wykluwające się z nich larwy są doskonałym pokarmem dla wielu ryb. Dorosłe owady są również dobrym pokarmem dla ryb mających dosyć duży pyszczek. Kiedyś miałem odkryte akwarium ze skalarami, które czatowały na nisko przelatujące dorosłe mu­chy i inne owady, chociaż miały innego pokarmu pod dostatkiem, w tym czasie regularnie dostawa­ły żywy plankton.

Dżdżownice i doniczkowce – Dżdżownice można kupować w sklepie wędkarskim lub same­mu zbierać w okresie wegetacyjnym. Najprostszym (nieekologicznym) sposobem na wydobycie du­żej ilości dżdżownic z ziemi jest podlanie jej roztworem KMnO4. Po kilku minutach dżdżownice same wychodzą. Można je podawać większym rybom. Doniczkowce były kiedyś popularnym i po­żywnym uzupełnieniem diety ryb w akwarium. Starzy akwaryści mają albo jeszcze do niedawna mieli ich hodowlę. Niestety ciągłe karmienie doniczkowcami, podobnie jak tubifexem prowadzi do otłuszczenia ryb, zatem karmimy  tymi pokarmami z umiarem. Rureczniki (Tubifex sp.), to skąposz­czety żyjące w dnie zbiorników wodnych, masowo rozmnażają się w silnie zanieczyszczonych cie­kach wodnych, przez co ten pokarm nie jest zalecany przez większość akwarystów. Tubifeksy są często żywicielami pośrednimi pasożytów ryb takich jak nicienie i wiciowce. Z drugiej strony poda­nie wypłukanego tubifeksu kiryskom połączone z podmianą wody jest prawie pewnym sposobem na wywołanie tarła tych rybek.
Grindal
Owady i larwy owadów wodnych np. ważek i pływaków – Prawie wszystkie owady wodne i ich larwy są drapieżne i mogą zagrozić naszym podopiecznym, ale duże (większe niż 30 cm) pielę­gnice radzą sobie z nimi i można im je czasami podawać po uprzedniej dekapitacji.

Kiełże zdrojowe – Występują w zimnych czystych strumieniach, czasami bywają nosicielami nicieni, ale poza tym doskonale nadają się na pokarm dla większych ryb. Sam czasami łowię je dla moich skalarów i kiryśników.

Małe ryby – Karmienie tym pokarmem niesie ryzyko zakażenia karmionych ryb chorobami, których nosicielami mogą być podawane ryby. Często stosuje się narybek piękniczkowatych wła­snej hodowli, a czasami nawet dorosłe ryby z tej rodziny. Inne łatwo rozmnażające się ryby również często padają ofiarą tego typu działania hodowców. Jeśli dysponujemy zdrowym i pewnym źródłem jest to pełnowartościowy pokarm dla ryb drapieżnych. W akwarium ze skalarami mam stadko gupi­ków, których młode są systematycznie podjadane przez większych współmieszkańców.

Ślimaki i małże – W zasadzie z ryb hodowanych w akwarium tylko bocje i kolcobrzuchy są w stanie dobrać się do ich opancerzonego ciała. Rozgniecione ślimaki są natomiast zjadane przez prawie wszystkie gatunki ryb. Jeśli gupikom nie podaje się żywego pokarmu to również potrafią skutecznie utrudnić i skrócić życie ślimakom, obgryzając każdego po kawałku.

Pokarmy pochodzenia roślinnego:

Glony – Występują w wielu formach morfologicznych. Bywają organizmami osiadłymi, pe­lagicznymi, czasami wręcz przypominają wyglądem rośliny naczyniowe. Dla wielu gatunków zwie­rząt stanowią miejsce schronienia i główne źródło pokarmu. W pierwszym okresie życia niektóre gatunki ryb żywią się drobnymi glonami pelagicznymi i osiadłymi, a i wiele gatunków ryb doro­słych chętnie urozmaica swoją dietę dodatkiem tego typu pokarmu. Znane są gatunki, odżywiające się praktycznie prawie samymi glonami oraz gatunki dla których glony stanowią znaczący i nie­zbędny składnik diety.

Rośliny wodne – Podobnie jak glony są często podstawowym składnikiem pokarmu wielu ryb. Tak jak glony są głównym źródłem witamin dla większości organizmów żyjących w wodzie.

Warzywa – Zwykle nie występują w naturalnych zbiornikach wodnych ale wiele z nich sta­nowi doskonały pokarm zastępczy zamiast glonów i pokarmu z roślin wodnych. Osobiście stosuję lub stosowałem: sałatę, brukselkę, marchewkę, kalafior, brokuły, szpinak, ogórki, groszek, pokrzy­wę. Wszystko, to rośnie u mnie na działce i nie używam żadnej chemii do ich hodowli. Przepis na użycie jest prosty wystarczy sparzyć i utopić kawałek marchewki, groszku, cukinii, ogórka czy in­nej sałaty, a całe roślinożerne towarzystwo żyjące w akwarium szybko je zagospodaruje.

Owoce – Istnieje wiele gatunków ryb, które w naturze odżywiają się owocami, ale w naszych akwariach są one niestety rzadkimi gośćmi, jednak jeszcze nie spotkałem ryby, czy krewetki, która pogardziłaby kawałkiem dojrzałego banana.

Pokarmy sztuczne i preparowane

Pokarmy preparowane, to wszelkiego rodzaju przetwory z wymienionych powyżej.

Suszenie jest najgorszym ze sposobów konserwacji pokarmu, ale można w naszych sklepach kupić suszone rozwielitki, krewetki i kiełże. Pokarm taki w zasadzie zawiera tylko chitynowe pan­cerzyki zwierząt i nieduże ilości ususzonych mięśni. Praktycznie nie zawiera żadnych witamin, ani wartości odżywczych.

W sklepach można kupić również pokarmy mrożone oprócz mrożonek, w skład których wchodzą wspomniane już składniki, w handlu są dostępne również mrożonki w skład których wchodzą np. krewetki i mięso zwierząt stałocieplnych. Pokarm mrożony jest kłopotliwy w transpor­cie (warto mieć do jego transportu termobag np. ze styropianu), ale dobrze zrobiony i przechowy­wany ma same zalety i jest prawie tak samo wartościowy jak pokarm żywy. Raz rozmrożony trzeba skarmić od razu. Warto wzbogacać go od czasu do czasu preparatami witaminowymi.

Pokarmy liofilizowane są wytwarzane poprzez szybkie odparowanie wody z organizmów po­karmowych, zawierają one wtedy praktycznie wszystkie substancje, które zawierały organizmy żywe. Pokarm taki długo utrzymuje się na powierzchni wody, co może być pewnym utrudnieniem dla ryb żerujących tylko przy dnie.

Pokarmy sztuczne produkowane przez różne firmy są w postaci płatków, granulek, pałeczek, granulek, tabletek, proszków, past i żeli. Podaje się je raz dziennie, tak by ryby zjadły je w możliwie krótkim czasie. Wśród akwarystów zdania na ich temat są podzielone, sam używam ich jako pokar­mu uzupełniającego. Radzę unikać pokarmu nieznanych firm, a w przypadku firm znanych i uzna­nych patrzeć uważnie czy ryby przyjmują pokarm i jak zachowuje się on w zetknięciu z wodą. Do­bry pokarm nie mąci wody. W czasach, kiedy w Polsce nie można było dostać innych pokarmów niż pokarmy firmy Tropical, a i z nimi były kłopoty, kupiłem na próbę tańszy pokarm innej firmy. Były to białe płatki, którymi wytrułem swoje najcenniejsze wtedy ryby: tetry cesarskie, hokejówki, 3 skalary i kilka mieczyków.

Obecnie używam pokarmy renomowanych firm i nie mam z nimi żadnych kłopotów. Oprócz pokarmów preparowanych ryby dostają też mrożonki, a zbrojniki dostają dodatkowo algi nori naby­wane w pobliskich spożywczakach.

Prosty przepis na pokarm własnej roboty.

W czasach kryzysu lat 80-tych, kiedy nie można było dostać niczego w numerze Akwarium znalazłem następujący przepis:

Weź 2 łyżki kaszy mannej, rozbełtaj z 1 jajkiem. Mieszaninę wlej do wrzącej wody i gotuj mieszając 5–10 minut. To, co ugotowałeś płucz w bieżącej zimnej wodzie, aż popłynie czysta. Od­sącz resztki wody, wymieszaj powstałą papkę z 1 paczką Vibovitu. Skarmiać można świeży lub za­mrozić i podawać kawałki po rozmrożeniu. Dobrze zrobiony pokarm nie mąci wody, i jest spoży­wany przez większość gatunków ryb akwariowych. Sam modyfikowałem czasami recepturę doda­jąc np. suszonej pokrzywy lub mniszka lekarskiego.

Jako pokarm stosuje się również mięso wołowe, białe mięso drobiu i serca. Ważne jest by mięso nie zawierało tłuszczu. Nie powinno karmić się ryb wyłącznie mięsem zwierząt stałociepl­nych, chyba, że trzymamy w akwarium piranie, ale i im podaje się inne rodzaje pokarmu, głównie mięso ryb. Inna sprawa, że mięso bardzo psuje parametry wody i generalnie jest słabo trawione przez większość ryb, a dodatkowo obciąża jeszcze wątrobę. Same minusy, jeśli można uniknąć mię­sa zwierząt stałocieplnych w żywieniu należy to zrobić i używać mięsa ryb i skorupiaków, względ­nie innych stworzeń wodnych.

Innym doskonałym pokarmem dla niektórych gatunków ryb jest gotowana brukselka, mar­chew lub kalafior. Można go podawać wszelkim zbrojnikom i innym rybom roślinożernym. Podob­nie można podawać sparzone liście sałaty lub mniszka lekarskiego. Nie wolno podawać roślin po­chodzących z obrzeży dróg, nasypów kolejowych, z miejsc gdzie stosowano środki ochrony roślin lub nawozy. Należy pamiętać, że niezjedzone resztki tych pokarmów muszą być usunięte z akwa­rium najpóźniej następnego dnia, po podaniu.

Ostatnio swoim paletkom i skalarom spreparowałem następujący pokarm.

Pokarm mięsożernych własnej roboty dla pielęgnicowatych.

Składniki:

250 g mrożonych krewetek zakupionych w Biedronce, wyprodukowanych bez użycia anty­biotyków,

2, 3 paczuszki Vibowitu waniliowego,

Świeże liście pokrzywy (dobra garść),

0,25 paczki suszonej papryki łagodnej,

2 ząbki czosnku,

płaty alg nori.

Wykonanie:

Przy pomocy blendera rozdrobnić i zmiksować wszystkie składniki, uformować płaskie cien­kie placki na rozłożonych płatach alg. Takie placuszki przykrywamy drugim płatem alg.  To co po­wstało zamrozić i zabezpieczyć folią spożywczą przed nadmiernym wysychaniem. Podczas skar­miania warto pokarm rozdrobnić przy pomocy ostrego noża. Ryby chętnie spożywają ten pokarm, a dodatkowe składniki roślinne (czosnek, pokrzywa i algi) korzystnie wpływają na kondycję ryb.

Częstotliwość karmienia.

Dorosłe ryby wystarczy karmić raz dziennie, można ewentualnie karmić 2 razy mniejszymi porcjami. Narybek karmi się często małymi porcjami pokarmu. Pokarm suchy powinien być zjedzo­ny całkowicie w ciągu kilku minut a żywy w ciągu ok. 30 minut od podania. W praktyce okazuje się, że akwarium jest odporniejsze na ewentualne przekarmienie pokarmem żywym, gdyż ten za­zwyczaj nie rozkłada się tak szybko jak pokarmy suche i preparowane. Dostarczony pokarm żywy, jeśli tylko był w dobrej kondycji, to w prawidłowo prowadzonym akwarium jest on w stanie prze­żyć a nawet się rozmnażać. Generalnie należy przyjąć zasadę, że ryby powinny być raczej lek­ko głodne niż przejedzone. Ryba „głodna” uzupełni sobie braki podjadając glony z roślin i kamieni oraz wynajdując resztki niezjedzone podczas właściwego posiłku. Wszelki nadmiar pokarmu roz­kłada się i po pewnym czasie powoduje zanieczyszczenie wody w akwarium, stanowi pożywkę dla grzybów i bakterii, które czasem okazują się być chorobotwórczymi dla ryb, narusza powstałą rów­nowagę biologiczną w zbiorniku powodując obumieranie roślin i zakwity wody.

Drugim, obok narybku wyjątkiem od reguły karmienia raz dziennie są niektóre pyszczaki od­żywiające się glonami (mbuna z Malawi i Tropheus z Tanganiki). One również wymagają częstego podkarmiania niewielkimi dawkami pokarmu roślinnego.